Materiał własny J.A.MSTUDIO24
Zagłębie Lubin potrzebowało takiego meczu. Po ostatnich słabszych występach, odpadnięciu z Pucharu Polski i zmianach organizacyjnych w klubie Miedziowi odpowiedzieli na boisku. W spotkaniu kończącym obchody 80-lecia Zagłębie pokonało GKS Katowice 2:1.
Bramki dla gospodarzy zdobyli Kamil Nowogoński i Michalis Kosidis. Goście odpowiedzieli dopiero w doliczonym czasie gry, kiedy rzut karny wykorzystał Arkadiusz Jędrych.
To były przede wszystkim trzy punkty, ale w obecnej sytuacji dla Zagłębia znaczyły trochę więcej. Po kilku trudnych dniach drużyna potrzebowała nie deklaracji, ale konkretnej odpowiedzi na murawie. I tym razem ją dała.
Zagłębie od początku szukało swoich szans
Miedziowi nie wyszli na boisko wyłącznie z nastawieniem na zabezpieczenie własnej bramki. Gospodarze starali się grać odważniej, szybciej przenosić ciężar gry i częściej pojawiać się w okolicach pola karnego GKS-u.
Widać było również kilka zmian w sposobie wykorzystania poszczególnych zawodników. Leszek Ojrzyński zdecydował się między innymi postawić od pierwszej minuty na Kamila Nowogońskiego.
I właśnie wychowanek Zagłębia dał gospodarzom prowadzenie.
W 42. minucie Nowogoński znalazł się w odpowiednim miejscu i zdobył bramkę na 1:0. Dla młodego zawodnika było to pierwsze trafienie dla Zagłębia na najwyższym szczeblu rozgrywkowym.
Trudno było wybrać lepszy moment.
Mecz rozgrywany przy okazji 80-lecia klubu, wychowanek w podstawowym składzie i pierwsza ligowa bramka. To jedna z tych historii, które kibice zapamiętują niezależnie od tego, jak dalej potoczy się kariera zawodnika.
Ojrzyński dał Nowogońskiemu inne zadania
Po meczu trener Zagłębia zwrócił uwagę, że rola Nowogońskiego różniła się od tej, którą młody zawodnik pełnił wcześniej.
W spotkaniu z Pogonią Szczecin grał niżej. Przeciwko GKS-owi został ustawiony wyżej i miał częściej uczestniczyć w działaniach ofensywnych.
Zmiana przyniosła efekt.
Nowogoński nie tylko zdobył bramkę, ale potrafił również podejmować pojedynki i sprawiać problemy defensywie rywali.
Ojrzyński nie zamierza jednak po jednym spotkaniu nakładać na młodego piłkarza zbyt dużej presji. Przywołał przykład Marcela Reguły, który również stopniowo budował swoją pozycję – zaczynając od roli zmiennika, później otrzymując coraz więcej minut, aż w końcu stając się zawodnikiem regularnie występującym w podstawowym składzie.
W przypadku Nowogońskiego droga ma wyglądać podobnie.
Pierwszy poważny krok właśnie zrobił.
Zagłębie nie cofnęło się po przerwie
Prowadzenie 1:0 nie sprawiło, że gospodarze po zmianie stron ograniczyli się wyłącznie do obrony wyniku.

Zagłębie nadal próbowało atakować i szukało drugiej bramki. Ojrzyński korzystał również z zawodników znajdujących się na ławce.
Na murawie pojawili się między innymi Igor Orlikowski oraz Michalis Kosidis.
W 78. minucie obaj mieli udział przy akcji, która dała gospodarzom znacznie większy komfort.
Orlikowski dograł piłkę w pole karne, a Kosidis skutecznie zakończył akcję i podwyższył prowadzenie Zagłębia na 2:0.
To był ważny moment również dla samego napastnika. Kosidis dostał swoją szansę po wejściu na boisko i ją wykorzystał.
Zmiany Ojrzyńskiego przyniosły więc konkretny efekt.
GKS odpowiedział dopiero w końcówce
Przy wyniku 2:0 wydawało się, że Zagłębie spokojnie doprowadzi spotkanie do końca.
W doliczonym czasie zrobiło się jednak nerwowo.
Po analizie VAR sędzia wskazał na jedenasty metr. Do rzutu karnego podszedł Arkadiusz Jędrych i zdobył kontaktową bramkę dla GKS-u.


Na odwrócenie losów spotkania gościom zabrakło już czasu.
Zagłębie wygrało 2:1 i mogło dopisać do swojego dorobku komplet punktów.
Mniej piłki, więcej konkretów
Ciekawie wyglądały również liczby opisujące spotkanie.
GKS częściej utrzymywał się przy piłce. Goście mieli 59 procent posiadania przy 41 procentach Zagłębia. Samo posiadanie nie przełożyło się jednak na większe zagrożenie.
Miedziowi oddali 21 strzałów przy 13 próbach GKS-u. Zagłębie stworzyło również pięć dużych szans, podczas gdy rywale tylko jedną.
Jeszcze wyraźniej wygląda liczba prób oddanych z pola karnego. Zagłębie miało ich 19, natomiast GKS 8. Gospodarze zanotowali również 27 kontaktów z piłką w polu karnym przeciwnika przy 15 po stronie katowiczan.
To dobrze pokazuje charakter tego spotkania. GKS dłużej utrzymywał się przy piłce, ale to Zagłębie częściej doprowadzało swoje akcje do groźnych sytuacji pod bramką przeciwnika.
Miedziowi byli po prostu bardziej konkretni.
Dlaczego Zagłębie wyglądało lepiej?
To jedno z najważniejszych pytań po tym spotkaniu, szczególnie w kontekście poprzednich występów.
Leszek Ojrzyński zwrócił uwagę zarówno na sposób gry przeciwnika, jak i możliwości własnego zespołu.
– Gra się tak, jak przeciwnik pozwala. Druga sprawa – ustawiasz grę tak, jakich masz zawodników i pod to ustawiasz taktykę, przede wszystkim po to, żeby wygrać – tłumaczył trener Zagłębia.
Znaczenie miały decyzje personalne i ustawienie poszczególnych zawodników.
Powrót doświadczenia Damiana Dąbrowskiego, możliwości Davida Čoliny przy piłce, wykorzystanie Romana Jakuby oraz Aleksa Ławniczaka czy wyższe ustawienie Josipa Ćorluki pozwoliły Zagłębiu inaczej budować swoje akcje.
Nie oznacza to, że jeden mecz całkowicie zmienił sposób gry zespołu.
Pokazał jednak, że Zagłębie potrafi być bardziej zdecydowane i tworzyć więcej sytuacji pod bramką przeciwnika.
Rafał Górak: Zagłębie wygrało zasłużenie
Dobry występ gospodarzy docenił również trener GKS-u Katowice.
Rafał Górak rozpoczął pomeczową wypowiedź od gratulacji i życzeń dla Zagłębia z okazji jubileuszu, ale później nie próbował szukać usprawiedliwień dla wyniku.
– Nastawialiśmy się dzisiaj, że przeciwnik będzie bardzo mocno zdeterminowany i tą determinacją nas po prostu zdominował – przyznał szkoleniowiec GKS-u.
Trener gości zwracał uwagę między innymi na sytuacje, do których gospodarze dochodzili w polu karnym jego zespołu.
Jego końcowa ocena była jednoznaczna.
– Gratulacje dla gospodarzy, całkowicie zasłużone zwycięstwo.
„Bohaterem ma być Zagłębie”
Kamil Nowogoński ze względu na swoją historię i pierwszą bramkę naturalnie znalazł się po meczu w centrum uwagi.
Leszek Ojrzyński chciał jednak, aby zwycięstwo było traktowane przede wszystkim jako sukces całej drużyny.
– Powiedziałem chłopakom, że tu bohaterów indywidualnych nie potrzebujemy, tylko bohaterem ma być Zagłębie. Całe Zagłębie – mówił szkoleniowiec.
I rzeczywiście w tym spotkaniu trudno wskazywać tylko jednego zawodnika.


Nowogoński wykorzystał otrzymaną szansę. Kosidis wszedł z ławki i zdobył bramkę. Orlikowski miał udział przy drugim trafieniu. Zmiany personalne i taktyczne przyniosły efekt, a Zagłębie stworzyło wystarczająco dużo sytuacji, aby zasłużyć na zwycięstwo.
Ojrzyński ocenił występ przeciwko GKS-owi jako najlepszy mecz Zagłębia w tym sezonie.
Nowy prezes spotkał się z drużyną
Spotkanie odbywało się również w szczególnym momencie organizacyjnym dla klubu.
Kilka dni wcześniej obowiązki dyrektora sportowego przestał pełnić Rafał Ulatowski, a ze stanowiska prezesa zarządu odwołany został Paweł Jeż. 11 września Zagłębie poinformowało o powołaniu Jacka Bednarza na stanowisko prezesa zarządu.
Po spotkaniu Ojrzyński został zapytany o pierwsze kontakty z nowym prezesem.
Szkoleniowiec poinformował, że Bednarz spotkał się z zespołem przed meczem, a po końcowym gwizdku pojawił się również w szatni i pogratulował drużynie zwycięstwa.
Sam trener nie chciał szerzej komentować zmian zachodzących w klubie.
– Ja mam co robić i dla mnie ważne, żeby były piłki, boisko i zawodnicy zdrowi. To jest moja rola – mówił Ojrzyński.
Bednarz dopiero rozpoczyna pracę w Lubinie. Na pierwsze oceny jego działań przyjdzie więc czas.
Po krytyce przyszła pora na pochwałę
Przed spotkaniem z GKS-em powodów do zadawania trudnych pytań nie brakowało.
Zagłębie odpadło z Pucharu Polski po porażce 2:3 z trzecioligową Siarką Tarnobrzeg. Po tamtym spotkaniu sam Ojrzyński mówił o odpowiedzialności zawodników i użył słowa „wstyd”.
Później przyszedł ligowy remis 1:1 z Wieczystą Kraków, po którym trener przyznał:
– Jak to się popularnie mówi, na pierwszą połowę nie dojechaliśmy. Wyglądało to fatalnie.
Dlatego po meczu z GKS-em ocena również musi być uczciwa.
Jeżeli po Siarce drużyna zasługiwała na krytykę, to po sobotnim spotkaniu zasługuje na pochwałę.
Zagłębie było konkretniejsze, stworzyło więcej sytuacji, wykorzystało dwie z nich, a decyzje trenera dotyczące składu, ustawienia i zmian przyniosły rezultat.
– Będzie zapisane to w historii, że na osiemdziesięciolecie ta drużyna wyszła i dała sobie radę, bo to było najważniejsze – powiedział po spotkaniu Ojrzyński.
Trzy punkty i trochę potrzebnego spokoju
Jedno zwycięstwo nie oznacza jeszcze, że wszystkie problemy Zagłębia zniknęły.
Nie oznacza również, że po jednym dobrym występie można już mówić o trwałej zmianie.
Ale tego wieczoru Miedziowi zrobili dokładnie to, czego od nich oczekiwano.
Wygrali.
Dołożyli trzy punkty, dali swoim kibicom powód do radości i sportowo zakończyli jubileuszowy dzień tak, jak chcieli.
Najważniejsze będzie teraz to, co wydarzy się dalej.
Czy spotkanie z GKS-em okaże się pojedynczym bardzo dobrym występem, czy początkiem lepszego okresu Zagłębia?
Odpowiedź dadzą kolejne mecze.
Tekst i materiał: J.A.MSTUDIO24
© 2026 J.A.MSTUDIO24. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i publikowanie całości lub fragmentów materiału zabronione. Cytowanie wyłącznie z podaniem źródła: J.A.MSTUDIO24 / jamstudio24.com.
Jakub Kobyliński










