W poniedziałek wieczorem, 7 września, doszło do ogromnego pożaru na terenie nieczynnego składowiska opon w Wilkowie koło Złotoryi. Zgłoszenie zostało przyjęte o godzinie 21:17. Do walki z ogniem skierowano 33 zastępy straży pożarnej. Akcja trwa również po północy, już we wtorek 8 września. Pożar nie został jeszcze całkowicie ugaszony, jednak sytuacja jest w dużej mierze opanowana. Strażacy nadal pracują na miejscu.

Noc z poniedziałku na wtorek jest wyjątkowo pracowita dla strażaków prowadzących działania w Wilkowie. Ogień pojawił się na terenie nieczynnego składowiska opon, a skala zdarzenia od początku wymagała zaangażowania dużych sił.

Zgłoszenie o pożarze wpłynęło o godzinie 21:17. Na miejsce zaczęły docierać pierwsze zastępy straży pożarnej, a wraz z rozwojem sytuacji kierowano kolejne siły i środki.

Łącznie w działaniach uczestniczą 33 zastępy straży pożarnej.

Pożar był widoczny z dużej odległości. Nad Wilkowem pojawiła się wyraźna łuna, a nad terenem objętym ogniem unosiły się duże ilości gęstego, ciemnego dymu.

Mimo skali zdarzenia sytuację udało się w dużej mierze opanować. Nie oznacza to jednak końca akcji. Po północy strażacy nadal pracują na miejscu, a sam pożar nie został jeszcze całkowicie ugaszony.

33 zastępy skierowane do Wilkowa

Skala zaangażowanych sił pokazuje, z jak poważnym zdarzeniem mierzą się strażacy. Do Wilkowa skierowano łącznie 33 zastępy straży pożarnej.

Wraz z rozwojem sytuacji do działań włączano kolejne siły i środki. Akcja prowadzona jest w nocy i może potrwać jeszcze wiele godzin.

W przypadku pożaru dużej ilości opon ograniczenie największych płomieni nie musi oznaczać zakończenia działań. Ogień może utrzymywać się pomiędzy nagromadzonym materiałem i w miejscach, do których trudno dotrzeć bezpośrednio.

Dlatego w przypadku obecnej sytuacji trzeba wyraźnie rozróżnić dwie kwestie: rozwój pożaru został w dużej mierze opanowany, ale działania gaśnicze nadal trwają.

Ogromna łuna i gęsty dym nad Wilkowem

Pożar szybko stał się widoczny z dużej odległości. Nocne niebo rozświetlała łuna, a nad Wilkowem pojawił się gęsty, ciemny dym.

To właśnie obrazy płomieni i dymu jako pierwsze pokazały mieszkańcom regionu skalę zdarzenia. Informacje, zdjęcia i nagrania z Wilkowa zaczęły pojawiać się w sieci jeszcze w czasie trwania akcji.

Nie podajemy natomiast dokładnej powierzchni objętej obecnym pożarem ani ilości opon znajdujących się na terenie składowiska. Na tę chwilę nie mamy potwierdzonych danych pozwalających rzetelnie określić te wartości.

Nie ma również podstaw, aby na podstawie samych zdjęć czy nagrań określać dokładny zasięg pożaru.

Pewne jest natomiast, że zdarzenie wymagało skierowania na miejsce bardzo dużych sił straży pożarnej.

Płonie teren nieczynnego składowiska opon

Do pożaru doszło na terenie nieczynnego składowiska opon w Wilkowie koło Złotoryi.

To istotny element całego zdarzenia, ponieważ nie jest to pierwszy ogromny pożar, z którym strażacy muszą mierzyć się w tym miejscu.

Na razie nie ma potwierdzonych informacji dotyczących tego, jaka dokładnie ilość opon i innych materiałów znajdowała się na terenie przed poniedziałkowym pożarem. Nie można również bez odpowiednich danych określić, od jak dawna znajdował się tam materiał objęty obecnie ogniem.

W tej sytuacji nie ma sensu zastępować faktów domysłami.

Wiadomo natomiast, że skala obecnego zdarzenia jest na tyle duża, iż do prowadzenia działań konieczne było zaangażowanie dziesiątek zastępów straży pożarnej.

To miejsce płonęło już w 2023 roku

Historia tego terenu jest szczególnie ważna w kontekście obecnego zdarzenia.

17 czerwca 2023 roku na terenie zakładu pirolizy w Wilkowie doszło do ogromnego pożaru składowiska opon.

Według oficjalnych informacji Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Złotoryi zgłoszenie o tamtym pożarze wpłynęło około godziny 4:26.

Ogień objął wtedy całą powierzchnię składowiska. Skala zdarzenia była na tyle duża, że konieczne było skierowanie sił i środków również spoza powiatu złotoryjskiego.

W pierwszej dobie w działaniach uczestniczyło nawet 35 zastępów straży pożarnej. Do akcji skierowano również dwa samoloty gaśnicze, które pomagały w gaszeniu pobliskiego obszaru leśnego.

Tamten pożar okazał się niezwykle trudny do całkowitego ugaszenia. Działania nie trwały kilka godzin ani nawet kilka dni.

Strażacy zakończyli je dopiero po 465 godzinach.

Według danych Komendy Powiatowej PSP w Złotoryi przez cały okres działań w akcji uczestniczyło prawie 460 zastępów oraz 574 strażaków. Był to jeden z najtrudniejszych i najdłuższych pożarów w historii złotoryjskiej straży pożarnej.

Te liczby pokazują również, jak trudne może być całkowite ugaszenie dużej ilości płonących opon. W 2023 roku po opanowaniu głównego pożaru konieczne było dalsze dogaszanie, rozdzielanie materiału na mniejsze pryzmy i przelewanie ich wodą.

Ponad trzy lata później ogień pojawił się ponownie

Od wielkiego pożaru z czerwca 2023 roku minęły ponad trzy lata.

Teraz, w poniedziałek 7 września 2026 roku, na tym terenie ponownie pojawił się ogień i ponownie konieczne było zaangażowanie ogromnych sił straży pożarnej.

Porównywanie obu pożarów na obecnym etapie byłoby jednak przedwczesne. Akcja z 2026 roku nadal trwa i dopiero po jej zakończeniu będzie można dokładniej ocenić skalę zdarzenia.

Sam fakt ponownego pożaru na tym terenie rodzi jednak pytania.

Przede wszystkim – co dokładnie znajdowało się na terenie nieczynnego składowiska przed pożarem z 7 września 2026 roku? Czy materiał objęty obecnie ogniem stanowił pozostałość po wcześniejszej działalności i pożarze z 2023 roku, czy też w kolejnych latach na teren trafiały następne odpady?

Istotne jest również ustalenie, kto obecnie odpowiada za teren oraz w jaki sposób był on zabezpieczony.

Na te pytania nie będziemy odpowiadać bez potwierdzonych informacji. Są jednak istotne, szczególnie że po raz kolejny w tym samym miejscu konieczne było zaangażowanie tak dużych sił ratowniczych.

Przyczyna obecnego pożaru nie jest znana

Na obecnym etapie nie ma podstaw do przesądzania, co doprowadziło do pojawienia się ognia.

Przyczyna pożaru powinna zostać ustalona przez odpowiednie służby. Do tego czasu wszelkie teorie dotyczące sposobu powstania ognia pozostają jedynie spekulacjami.

Najważniejsze w tej chwili są prowadzone działania gaśnicze.

Według informacji, którymi dysponujemy po północy we wtorek 8 września, sytuacja jest w dużej mierze opanowana, ale pożar nie został jeszcze całkowicie ugaszony. Strażacy pozostają na miejscu i kontynuują działania.

J.A.MSTUDIO24 będzie opierać informacje dotyczące przyczyn zdarzenia oraz dalszych ustaleń wyłącznie na potwierdzonych danych.

Jakub Kobyliński

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z jamstudio24

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej