Tego wyniku trudno bronić. KGHM Zagłębie Lubin, drużyna występująca w Ekstraklasie, przegrało 2:3 z trzecioligową Siarką Tarnobrzeg i już w pierwszej rundzie pożegnało się z Pucharem Polski.
Można mówić o młodym składzie, szerokiej rotacji czy niewykorzystanych sytuacjach. Można analizować statystyki i zastanawiać się, co wydarzyłoby się, gdyby w ostatnich sekundach piłka po uderzeniu Arkadiusza Woźniaka zamiast w poprzeczkę wpadła do bramki.
Tylko że na końcu zostaje wynik.
Siarka Tarnobrzeg – KGHM Zagłębie Lubin 3:2.
I pozostaje pytanie o odpowiedzialność za odpadnięcie z rozgrywek.
Jeszcze kilka dni wcześniej Zagłębie walczyło w Ekstraklasie z Pogonią Szczecin. Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. We wtorek Miedziowi jechali do Tarnobrzega jako zdecydowany faworyt.
Rywalem była Siarka – zespół występujący na co dzień w III lidze.
Na papierze różnica pomiędzy drużynami była ogromna.
Na boisku nie przełożyła się jednak na wynik.
Dziewięć zmian. Zagłębie postawiło na mocną rotację
Leszek Ojrzyński zdecydował się bardzo mocno zmienić drużynę. W porównaniu z ligowym spotkaniem przeciwko Pogoni Szczecin w podstawowym składzie Zagłębia nastąpiło aż dziewięć zmian.
Szansę dostało wielu młodych oraz mniej regularnie występujących zawodników.
Sam pomysł rotacji nie musi być czymś złym. Puchar Polski może być okazją do sprawdzenia zawodników, którzy w lidze otrzymują mniej minut.
Tym razem jednak ryzyko się nie opłaciło.
Zagłębie źle rozpoczęło spotkanie. Już w 6. minucie, po zamieszaniu w polu karnym, piłka odbiła się od Macieja Urbańskiego i wpadła do bramki Jasmina Buricia.
Siarka prowadziła 1:0.
Lubinianie próbowali odpowiedzieć. Mieli piłkę, atakowali i stworzyli kilka okazji. Filip Szymczak znalazł się nawet sam na sam z bramkarzem gospodarzy, ale Tomasz Pytlak wygrał ten pojedynek.
Do przerwy wynik się nie zmienił.
Trzecioligowa Siarka prowadziła z Zagłębiem 1:0.
Cztery zmiany już w przerwie
Reakcja Leszka Ojrzyńskiego była bardzo szybka.
W przerwie trener dokonał aż czterech zmian.
Na boisko weszli Damian Michalski, Mihael Mlinarić, Jakub Kolan i Kamil Nowogoński. Zeszli Szymon Łyczko, Filip Kocaba, Szymon Karasiński oraz Cyprian Popielec.
Tak duża korekta personalna już po 45 minutach pokazywała, że Zagłębie musi coś zmienić w swojej grze.
Tyle że początek drugiej połowy był dla Miedziowych jeszcze gorszy.
W 47. minucie Patryk Peciak zdobył drugą bramkę dla Siarki.
Było 2:0.
Zagłębie znalazło się w bardzo trudnej sytuacji i dopiero wtedy rozpoczęła się prawdziwa pogoń za wynikiem.
Michalski dał nadzieję. Siarka odpowiedziała
W 65. minucie Damian Michalski zdobył bramkę na 2:1.
Zagłębie wróciło do gry i miało jeszcze wystarczająco dużo czasu, aby doprowadzić do wyrównania.
Tak się jednak nie stało.
W 77. minucie Adrian Kromka zdobył trzecią bramkę dla gospodarzy.
Siarka Tarnobrzeg 3, Zagłębie Lubin 1.
Miedziowi ponownie znaleźli się dwa gole za rywalem.
Dopiero w doliczonym czasie gry Arkadiusz Woźniak wykorzystał rzut karny i zmniejszył stratę do jednej bramki.
Było 3:2.
Chwilę później ten sam zawodnik wykonywał rzut wolny. Piłka po jego uderzeniu trafiła w poprzeczkę.
To była jedna z ostatnich szans Zagłębia na doprowadzenie do dogrywki.
Nie udało się.
Siarka wygrała 3:2 i awansowała do kolejnej rundy Pucharu Polski.
Sławomir Majak: „Puchar rządzi się swoimi prawami”
Po końcowym gwizdku trener Siarki Tarnobrzeg Sławomir Majak przede wszystkim docenił swoich zawodników.
Nie ukrywał również, że wynik był niespodzianką.
„Dziękuję za gratulacje. Puchar rządzi się swoimi prawami. Dziś miała miejsce taka niespodzianka.”
Szkoleniowiec zwrócił uwagę na momenty, w których jego drużyna zdobywała bramki.
„Dobrze, że zespołowi udało się szybko strzelić dwie bramki na początku spotkania i potem w drugiej połowie.”

Siarka przez znaczną część spotkania była zmuszona do bronienia się przed atakami Zagłębia. Majak nie próbował tego ukrywać.
„Większość tego meczu graliśmy w niskiej obronie, ale nie ma co się dziwić.”
Bardzo ważnym momentem była bramka Damiana Michalskiego na 2:1.
Zagłębie złapało wtedy kontakt i mogło wydawać się, że rozpocznie skuteczną pogoń.
Majak zwrócił jednak uwagę właśnie na reakcję swoich zawodników po stracie gola.
„Cieszy mnie to, że zespół pozytywnie zareagował po bramce na 2:1. Szacunek dla chłopaków, bo nie byliśmy faworytem.”
Ta reakcja rzeczywiście przyszła. Dwanaście minut po bramce Michalskiego Adrian Kromka trafił na 3:1.
Trener Siarki podkreślił jeszcze jeden element:
„Mieliśmy przy tym wszystkim pomysł i cieszymy się z tego sukcesu, ale nie popadamy w hurraoptymizm. Od jutra wracamy do pracy.”
To ważne słowa w kontekście całego spotkania.
Siarka nie była faworytem i jej szkoleniowiec sam to przyznał. Drużyna miała jednak swój pomysł na mecz i ostatecznie osiągnęła cel – wyeliminowała Zagłębie z Pucharu Polski.
Leszek Ojrzyński: „Statystyki są po naszej stronie, ale one nie grają”
Zupełnie inne nastroje panowały po stronie Zagłębia.
Leszek Ojrzyński rozpoczął swoją wypowiedź od gratulacji dla przeciwnika.
„Gratulacje dla Siarki, bo wygrali z drużyną ekstraklasową. Co prawda my się do tego przyczyniliśmy.”
Trener Miedziowych od razu odniósł się również do błędów swojego zespołu.
„Takie błędy nie powinny się zdarzać. Statystyki są po naszej stronie, ale one nie grają.”
To zdanie dobrze oddaje różnicę pomiędzy tym, jak można było patrzeć na przebieg spotkania, a jego końcowym rezultatem.
Zagłębie mogło mieć przewagę w statystykach, ale to Siarka zdobyła trzy bramki i awansowała.

Ojrzyński mówił dalej:
„Rywale byli ambitni i odważni, a my panikowaliśmy. Próbowaliśmy odrobić straty, ale się nie udało.”
Szkoleniowiec nie ukrywał, że spotkanie będzie dla niego ważnym doświadczeniem.
„To jest dla mnie bardzo znacząca lekcja.”
W kolejnej części wypowiedzi Ojrzyński odniósł się bezpośrednio do decyzji personalnych i młodych zawodników, którzy pojawili się w Tarnobrzegu.
„Wystawiliśmy wielu młodych zawodników, a kilku zostało w Lubinie. Liczyliśmy, że ta ekipa, która tu zawitała, sobie radzi.”
To jeden z najciekawszych fragmentów całej pomeczowej wypowiedzi trenera.
Zagłębie świadomie zdecydowało się na bardzo dużą rotację. Dziewięć zmian w porównaniu ze spotkaniem przeciwko Pogoni nie było drobną korektą składu.
Była to praktycznie nowa jedenastka.
Trener zakładał, że zespół, który przyjechał do Tarnobrzega, poradzi sobie z rywalem.
Nie poradził sobie.
„Przepraszamy kibiców”
Ojrzyński zwrócił się również do kibiców Zagłębia, którzy pojawili się na spotkaniu.
„Przepraszamy kibiców, którzy tu przyjechali. Musimy spojrzeć sobie w oczy.”
Później padły jeszcze mocniejsze słowa dotyczące samych zawodników.
„Ci, którzy dzisiaj grali muszą za to odpowiedzieć, trzeba więcej od siebie wymagać.”
Trener nie ukrywał rozczarowania postawą części piłkarzy.
„U nas niektórzy się nie popisali i byliśmy dziś za słabi.”
A następnie padło zdanie, które prawdopodobnie najmocniej opisuje to, co wydarzyło się w Tarnobrzegu:
„To jest dla nas wstyd.”
Ojrzyński zakończył jednak swoją wypowiedź spojrzeniem w przyszłość.
„Trzeba jednak żyć i zobaczymy co będzie dalej.”
I właśnie to „co będzie dalej” staje się teraz dla Zagłębia najważniejsze.
Mihael Mlinarić: „Musimy pracować jeszcze ciężej”
Po spotkaniu głos zabrał również Mihael Mlinarić.
Najpierw odniósł się do swojej sytuacji.
„To był mój pierwszy sezon z drużyną, który rozpocząłem od obozu przygotowawczego. Pracowałem ciężko, żeby wrócić i teraz dostaję więcej minut, co bardzo mnie cieszy.”
Zawodnik dodał:
„Mam nadzieję, że będę miał ich jeszcze więcej, ale też, że przyczyni się to do pomocy drużynie.”
Później Mlinarić przeszedł już bezpośrednio do spotkania z Siarką.
„Trener przygotowywał nas na to, że to nie będzie łatwy mecz, ale nie zaczęliśmy go dobrze.”
To faktycznie był jeden z największych problemów Zagłębia. Bramka stracona już w szóstej minucie od początku ustawiła spotkanie w sposób korzystny dla gospodarzy.
Mlinarić mówił dalej:
„Szybko straciliśmy bramkę i staraliśmy się odwrócić sytuację, ale nam nie wychodziło.”
Zawodnik odniósł się również do ofensywnej gry Miedziowych.
„Nie stworzyliśmy wystarczająco groźnych sytuacji, żeby zdobyć gola, chociaż mieliśmy okazje, aby to odmienić.”
Po końcowym gwizdku pozostawało już tylko rozczarowanie.
„Niestety na końcu przegrywamy i jest nam z tego powodu bardzo przykro, ale musimy pracować jeszcze ciężej i być lepsi z dnia na dzień.”
Mlinarić już patrzy na kolejny mecz
Napastnik Zagłębia odniósł się również do tego, co powinno wydarzyć się po pucharowej porażce.
„Dzisiejszy mecz pokazał nam, że musimy pracować ciężej.”
Kolejna okazja do odpowiedzi przyjdzie bardzo szybko.
„Mamy okazję pokazać się z lepszej strony już w poniedziałek.”
Mlinarić zapowiedział również:
„Damy z siebie wszystko i pokażemy, że dzisiejszy dzień był dla nas po prostu złym dniem, a my jesteśmy dobrymi zawodnikami i mocną drużyną.”
I na koniec:
„Zrobimy wszystko, żeby uszczęśliwić naszych kibiców.”
Po takim spotkaniu właśnie następny mecz będzie najlepszym sprawdzianem tych słów.
Kto powinien wziąć odpowiedzialność?
Zawodnicy oczywiście odpowiadają za to, co robią na boisku. To oni podejmują decyzje, strzelają, podają, bronią i popełniają błędy.
Ojrzyński powiedział wprost, że niektórzy się „nie popisali” i że zawodnicy, którzy wystąpili w Tarnobrzegu, muszą za ten mecz odpowiedzieć.
Jest jednak również druga strona tej historii.
Wyjściowego składu piłkarze sami sobie nie ustalili.
Decyzję o dokonaniu aż dziewięciu zmian w porównaniu z meczem przeciwko Pogoni Szczecin podjął sztab szkoleniowy.
Sam Ojrzyński przyznał:
„Liczyliśmy, że ta ekipa, która tu zawitała, sobie radzi.”
Nie poradziła sobie.
Cztery zmiany przeprowadzone już w przerwie były próbą odwrócenia sytuacji. Jednocześnie pokazały, że Zagłębie potrzebowało bardzo dużej korekty już po pierwszych 45 minutach.
Dlatego odpowiedzialności za Tarnobrzeg nie powinno się sprowadzać wyłącznie do młodych czy mniej doświadczonych zawodników.
Za wynik odpowiada drużyna.
Za decyzje personalne odpowiada sztab.
A końcowy rezultat dotyczy wszystkich.
Autorska propozycja składu i formacji
Po takim spotkaniu naturalnie pojawia się dyskusja o tym, jak Zagłębie powinno wyglądać w kolejnych meczach.
Jednym z możliwych rozwiązań mogłoby być ustawienie pozwalające płynnie przechodzić pomiędzy 4-2-3-1 a 3-4-2-1, bez konieczności przeprowadzania dużych zmian personalnych.
Moja propozycja składu na następne mecze:
Bramka: Hładun
Obrona: Orlikowski, Yakuba lub Ławniczak, Michalski, Kolan
Pomoc: Dąbrowski, Kocaba, Sypek, Kerk, Dziewiatowski
Atak: Szabó lub Reguła
To oczywiście tylko propozycja i głos w dyskusji. Ostateczne decyzje należą do Leszka Ojrzyńskiego i jego sztabu.
Po Tarnobrzegu warto jednak zastanowić się nie tylko nad nazwiskami, ale również nad stabilnością zespołu.
Dziewięć zmian pomiędzy jednym a drugim spotkaniem to bardzo dużo.
Nie da się tego przykryć statystykami
Można analizować posiadanie piłki.
Można liczyć strzały.
Można wracać do niewykorzystanych sytuacji.
Można przypominać poprzeczkę Woźniaka w ostatnich sekundach i zastanawiać się, co wydarzyłoby się w dogrywce.
Ale sam Leszek Ojrzyński powiedział po spotkaniu:
„Statystyki są po naszej stronie, ale one nie grają.”
I trudno znaleźć lepsze podsumowanie.
Najważniejsza statystyka tego wieczoru brzmi:
Siarka Tarnobrzeg – KGHM Zagłębie Lubin 3:2.
Zespół z Ekstraklasy pojechał na stadion trzecioligowca i odpadł z Pucharu Polski w pierwszym meczu.
Nie ma rewanżu.
Nie będzie możliwości naprawienia tego wyniku w kolejnym pucharowym spotkaniu.
Dla Zagłębia te rozgrywki w sezonie 2026/27 już się zakończyły.
Teraz odpowiedź musi przyjść na boisku
Najbliższy mecz Zagłębia będzie więc czymś więcej niż kolejnym spotkaniem ligowym.
W poniedziałek 7 września Miedziowi zagrają na wyjeździe z Wieczystą Kraków.
Po Tarnobrzegu nie potrzeba wielkich deklaracji.
Słowa już padły.
Majak powiedział, że jego zespół miał pomysł i nie był faworytem.
Ojrzyński mówił o błędach, panice, odpowiedzialności, przeprosił kibiców i nazwał wynik wstydem.
Mlinarić zapowiedział cięższą pracę i chęć pokazania w kolejnym spotkaniu, że Tarnobrzeg był po prostu złym dniem.
Teraz przyjdzie czas na boisko.
Bo kibice mogą zaakceptować porażkę. Taki jest sport.
Znacznie trudniej zaakceptować odpadnięcie ekstraklasowej drużyny z krajowego pucharu po spotkaniu z trzecioligowcem.
W Tarnobrzegu zawiedli zawodnicy. Nie sprawdziła się również decyzja o tak dużej rotacji.
A skoro sam trener mówi:
„Musimy spojrzeć sobie w oczy.”
to właśnie od tego powinno rozpocząć się wyciąganie wniosków.
Nie od szukania jednego winnego.
Od odpowiedzi na pytanie, dlaczego zespół z Ekstraklasy potrzebował czterech zmian już w przerwie, dlaczego po 47 minutach przegrywał z trzecioligowcem 0:2 i dlaczego pogoń za wynikiem rozpoczęła się dopiero wtedy, gdy sytuacja była już bardzo trudna.
Siarka wykorzystała swoją szansę.
Zagłębie swojej nie wykorzystało.
Puchar dla Miedziowych się skończył. Teraz pozostaje pokazać w lidze, że z Tarnobrzega rzeczywiście została wyciągnięta „bardzo znacząca lekcja”, o której mówił Leszek Ojrzyński.
Siarka Tarnobrzeg – KGHM Zagłębie Lubin 3:2 (1:0)
Bramki: Maciej Urbański 6’ (sam.), Patryk Peciak 47’, Adrian Kromka 77’ – Damian Michalski 65’, Arkadiusz Woźniak 90+4’ (k.)


